czwartek, 9 sierpnia 2012
Do czytania w wakacyjne popołudnie... :)
Kiedy miesza się język prawniczy z potocznym, w dodatku nadając temu oficjalną formę wtedy bywa zabawnie. Chociaż pismo w słusznej sprawie, to jego sens gdzieś się zatraca...
piątek, 20 lipca 2012
"Osoba fizyczna, osoba bezprawna, osoba publiczna ścigana od dawna..."
Osoby fizyczna, osoba prawna, jednostka nieposiadająca
osobowości prawnej – każdy z nas nie raz słyszał te terminy, ale w zasadzie nie
bardzo kojarzył o co chodzi. Zagadkę rozwiązuje kodeks cywilny.
Osoba fizyczna – najprościej mówiąc to inaczej człowiek. Od
chwili urodzenia aż do śmierci tak nazywa nas kodeks cywilny. Jako osoby
fizyczne stajemy się podmiotem praw i obowiązków a więc mamy tak zwaną zdolność
prawną. Kiedy staniemy się pełnoletni a więc w
chwili ukończenia 18tego roku życia uzyskujemy zdolność do czynności
prawnych – a więc od tego momentu możemy kupić dom, sprzedać samochód, wziąć
kredyt, napisać testament. To właśnie zdolność do czynności prawnych daje nam
prawo do zrobienia np. legalnych zakupów w sklepie. Bo każda nawet najprostsza
czynność ma skutki prawne. Co prawda ustawodawca biorąc pod uwagę życiowe
realia nadał trzynastolatkom ograniczoną zdolność do czynności prawnych, bo
przecież dzieci w tym wieku są już dawno samodzielne. Poza tym często zdarza
się, że rodzice wysyłają dzieci po zakupy. Teoretycznie czynność dokonana przez
osobę, która nie ma zdolności do czynności prawnej jest nieważna. Jeśli więc
ośmiolatka idzie kupić chleb transakcja nie powinna dojść do skutku. Jednak, w
tak zwanych drobnych, bieżących sprawach życia codziennego takie czynności z
małoletnimi są dopuszczalne. Co innego jeśli ośmiolatka sprzeda swój rower.
Osoba prawna – jest nią Skarb Państwa i jednostki organizacyjne,
którym przepisy przyznają osobowość prawną – ludzkim językiem mówiąc są to
sztuczne twory, które w powszechnym mniemaniu funkcjonują jako firmy. Jednak w
prawie firma oznacza zupełnie co innego niż w potocznym języku ( o tym kiedy
indziej). Osobowość prawną mają spółki prawa handlowego, czyli spółka akcyjna,
spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Nie ma jej natomiast spółka cywilna.
Po co takim sztucznym tworom osobowość prawna? Po to, żeby mogły zawierać
umowy, brać kredyty i podpisywać kontrakty.
Jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej
inaczej ułomna osoba prawna - takim
podmiotom ustawa przyznaje zdolność prawną –najłatwiej podać przykłady takich
podmiotów, jest to spółka jawna czy spółka partnerska.
A tak przy okazji nasuwa się od razu piosenka Elektrycznych Gitar... :)
wtorek, 17 lipca 2012
Alimenty to nie tylko obowiązek ojców
Kiedy mówi się o prawnych obowiązkach rodzinnych najczęściej
w naszym społeczeństwie pojawia się myśl o obowiązkach ojca względem dziecka czyli alimentach. Taki stereotyp. Jednak alimenty nie dotyczą tylko mężczyzn i nie
płaci się ich tylko na dzieci. Kodeks rodzinny i opiekuńczy temu zagadnieniu
poświęca cały dział. Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy jest to, kogo
obowiązek alimentacyjny dotyczy. A więc alimenty w razie potrzeby muszą płacić
krewni w linii prostej (osoby pochodzące jedna od drugiej np.
dziadek->ojciec->syn) oraz rodzeństwo. Jednak nie wszyscy na raz muszą
sprostać takiemu obowiązkowi, artykuł 129 kro mówi, że zstępni wyprzedzają wstępnych a wstępni wyprzedzają
rodzeństwo. Tłumacząc to na język polski sprawa wygląda następująco. Mamy Jana
Kowalskiego, którego rodzicom pogorszyła się sytuacja materialna tak, że nie są
w stanie się utrzymać. Jan jest już dorosły, ma dobrą pracę i nie narzeka. Żyją
także dziadkowie Jana, którzy mają dobre emerytury i w zasadzie wiedzie im się
lepiej niż Janowi. Ojciec Jana ma jeszcze brata, ale nie utrzymuje z nim
kontaktów. W tym wypadku pierwszym w kolejności do obowiązku alimentacyjnego
jest Jan. Jednak jeśli Jan zginie w wypadku to jego rodzicom pomóc powinni
dziadkowie Jana, a jeśli ci nie będą wstanie dopiero na końcu wujek Jana czyli
brat ojca.
Rodzice muszą utrzymywać dziecko? Tak, ale…
Rodzice mają prawny obowiązek utrzymywania dziecka wcale nie
do osiemnastego roku życia, ale do momentu kiedy będzie w stanie utrzymać się
samodzielnie. Jednak nie oznacza to, że muszą oni hodować w domu 40letniego
błękitnego ptaka, który nigdy w życiu nie zhańbił się pracą. Jeśli dziecko jest
pełnoletnie, utrzymywanie go związane jest z nadmiernym uszczerbkiem dla
rodziców a „pociecha” nie wykazuje chęci do podjęcia działań w celu zarabiania
na swoje utrzymanie, rodzice są zwolnieni z tego obowiązku.
Dziecko także powinno pomagać rodzicom.
I to nie tylko obowiązek alimentacyjny. Kodeks rodzinny i
opiekuńczy w artykule 91. mówi, że dziecko które pracuje i nadal mieszka z
rodzicami powinno dokładać się do kosztów utrzymania rodziny. Co więcej jest
też artykuł, który nakazuje dzieciom, które nie pracują i są na utrzymaniu
rodziców pomagać w wspólnym gospodarstwie. Tak więc każda matka ma prawny
argument, jeśli dziecko nie ma zamiaru posprzątać po sobie czy skosić trawy J.
czwartek, 12 lipca 2012
Dłużnik ucieka...
I jak to jest? Adam Gessler od dłuższego czasu sprytnie
ucieka przed swoimi wierzycielami. Ścigają go nie tylko banki czy osoby
prywatne ale także Skarb Państwa. Szacuje się, że jego długi to prawie 30
milionów złotych. W ostatnią środę miała odbyć się licytacja jego mieszkania
jednak w ostatniej chwili przepisał je na brata. (Więcej na ten temat
przeczytacie tutaj). I teraz każdy z nas zadaje sobie pytanie jak to jest
możliwe, że ktoś kto nie wygląda na biednego, zupełnie nie ma majątku i gra na
nosie wszystkim łącznie z władzami Warszawy. Na pewno wszystko potrwa do czasu,
prawo przewidziało takie wypadki. W kodeksie cywilnym zawarta jest tak zwana
skarga pauliańska, która ma chronić wierzycieli. Tak więc jeśli dłużnik dokona
jakieś czynności prawnej (np. sprzeda mieszkanie), a osoba trzecia (kupujący
mieszkanie) uzyska korzyść majątkową wtedy każdy z wierzycieli może wystąpić do
sądu o uznanie czynności za bezskuteczną. Ważne jest także aby udowodnić, że
dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia swoich wierzycieli a osoba, która
uzyskała korzyść zdawała sobie sprawę z sytuacji dłużnika lub z łatwością mogła
ją poznać. Co znaczy pokrzywdzenie
wierzycieli? Jeśli w skutego rozporządzania swoim majątkiem dłużnik stał się
niewypłacalny lub jego niewypłacalność się pogłębiła. W przypadku Adam
Gesslera, chyba nikt nie będzie mieć co do tego wątpliwości.
Oprócz kodeksu cywilnego mamy też ustawę „Prawo upadłościowe i naprawcze”, która
poświęca cały dział III bezskuteczności i zaskarżaniu czynności upadłego –
czyli mówiąc prostym językiem bankruta. O tym kiedy trzeba według ustawy (aby
uniknąć kary) stać się bankrutem napiszę innym razem. Ustawa jest bardzo
restrykcyjna, uznaje za bezskuteczne czynności, które dokonane zostały nawet
rok przed ogłoszeniem upadłości jeśli dokonaliśmy ich nieodpłatnie np. darowizna,
lub np. sprzedaliśmy coś poniżej wartości. Bezskuteczna są wszystkie czynności,
które zostały dokonane w ciągu sześciu miesięcy przed ogłoszeniem upadłości, a
brali w nich udział np. małżonek lub krewny. Co więcej jeśli bankrutujący
ustanowił rozdzielność majątkową z małżonkiem to jest ona skuteczna tylko wtedy
jeśli stało się to co najmniej na dwa lata przed bankructwem. Ustawa reguluje w
bardzo szczegółowy sposób różne możliwości „pozbycia się” majątku tak aby
wierzyciele nie mogli nic z niego dostać.
Trzeba przyznać, że Adam Gessler wykazuje się niebywałym
sprytem i umiejętnie zwodzi wszystkich. Zobaczymy tylko jak długo potrwa zabawa
w kotka i myszkę.
wtorek, 10 lipca 2012
Pszczoły w kodeksie cywilnym
Prawo potrafi zaskakiwać i to nie tylko studentów drugiego
roku, którzy ucząc się czytają kodeks cywilny. Nikt się nie spodziewa, że
kodeks może zajmować się pszczołami, a tak właśnie jest. Artykuł 182 kc
najłatwiej zapada w pamięć, chociaż rzadko się przydaje. Dotyczy on roju
pszczół, który zechciał opuścić swój ul (fachowo mówiąc wyroił się). Co się
dzieje w takim przypadku? Jeśli w ciągu trzech dni uciekinierów z ula nikt nie
znalazł, wtedy rój staje się niczyj. Właściciel, który szuka zguby ma prawo,
biorąc udział w pogoni za rojem, wejść na nasz teren. Oczywiście odpowiada za
wynikłe szkody. Zdarzają się także sytuacje, kiedy rój pszczół postanowi
zmienić miejsce zamieszkania, jeśli przeprowadzi się do innego, ale pustego ula
właściciel uciekinierów może domagać się wydania ula, jednak musi za niego
zapłacić. Gorzej jeśli pszczoły dołączą do swoich kolegów w innym ulu, wtedy właścicielem staje się
ten, do kogo pszczoły się wprowadziły. Poprzedni właściciel nie może żądać
żadnego odszkodowania ani zwrotu kosztów od nowego właściciela. Tak więc, warto
dbać o pszczoły bo mogą uciec. Przy okazji czytania kodeksu można się
dowiedzieć trochę o zwyczajach pszczół, co może w życiu praktycznie nam się nie
przyda, ale jest co opowiadać znajomym jako ciekawostkę J.
P.S. A przy okazji pozdrawiamy Fanów, koneserów i miłośników art. 182 k.c. z Facebooka.
P.S. A przy okazji pozdrawiamy Fanów, koneserów i miłośników art. 182 k.c. z Facebooka.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Śmieciowa umowa z ubezpieczeniem
Śmieciowe umowy? Koszmar wszystkich młodych ludzi, którzy
zaczynają pracę. Zaczynają i pracują na takich umowach po 5, 10 lat nie mając
żadnych zabezpieczeń w tym opłaconego ubezpieczenia zdrowotnego i społecznego.
Jednak od 1 stycznia 2013 sytuacja się zmieni, w życie wejdzie bowiem reforma
ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Osoby
pracujące na umowę o dzieło czy nieaktywne zawodowo będą mogły opłacać składkę.
Oczywiście składkę będziemy musieli opłacić z tego co zarobimy, deklarując
kwotę od jakiej będziemy płacić. Nie może to być jednak kwota niższa niż
najniższe wynagrodzenie. Można to uznać za minimalne światełko w tunelu, które
pomoże w jakiś sposób osobom na „śmieciówkach”. Do tej pory żeby zapłacić
składki ZUSowskie trzeba było zarejestrować działalność gospodarczą. Oczywiście
składki będzie trzeba opłacać w terminie, jeśli się spóźnimy dobrowolne
ubezpieczenie ustanie. Niestety praca na umowę o dzieło wiąże się także z
nieregularnymi dochodami, a w dodatku niewielkimi. Jednak należy mieć nadzieję,
że te zmiany to krok w dobrą stronę.
Telewizora lepiej nie wyrzucać przez okno...
Euro 2012 emocjonuje większość społeczeństwa, jednak
niektórych emocje zdecydowanie ponoszą. Pewien Pan z Sosnowca nie wytrzymał
kiedy w meczu Polska – Rosja straciliśmy bramkę. Z wściekłości wyrzucił
telewizor przez okno. Na szczęście nikomu nic się nie stało, Polacy wyrównali,
a pan trafił do izby wytrzeźwień. Chociaż takie wypadki zdarzają się dosyć
rzadko to kodeks cywilny, jako najbardziej życiowy z kodeksów dokładnie reguluje kwestię wyrzucenia czegoś za okno. Tak więc jeśli coś wyrzucamy lub wylewamy świadomie,
ale także jeśli coś wypada np. doniczka z kwiatkiem ponosimy za to
odpowiedzialność. Dokładniej odpowiedzialność ponosi zawsze ten kto zajmuje
dany lokal. Oczywiście odpowiedzialności można uniknąć jeśli szkoda jaką
przedmiot wypadający z naszego okna wyrządził powstała na skutek siły wyższej
lub wyłącznie z winy poszkodowanego. Jednak chyba ciężko wyobrazić sobie
sytuację, że ktoś kto wyrzucił coś z okna jest jednocześnie poszkodowanym. Trzeba więc uważać na to co stawiamy na
parapecie i panować nad emocjami, żeby potem nie narobić sobie kłopotu.
Tak samo ważne jest aby pilnować naszych zwierząt. Jeśli
pies ucieknie z naszego podwórka, bo np. znajdzie dziurę w płocie, my nawet nie
będziemy mieć świadomości, że nasz pupil poszedł zwiedzać świat, a on w tym czasie kogoś ugryzie, niestety
odpowiadamy za szkodę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





